Amant z blizną
Warszawskie elity II RP uwielbiały plotki, a Cort dostarczał ich na pęczki. Bywał w towarzystwie aktorek, malarek, a nawet arystokratek. Jedną z najważniejszych kobiet jego życia była Maria Jehanne Wielopolska, pisarka i działaczka feministyczna. Zauroczona amantem, wspierała jego karierę i wprowadzała w świat artystycznej Warszawy. Ich relacja – namiętna, ale pełna napięć – szybko stała się tematem rozmów salonowych.
Za fasadą elegancji kryły się jednak dramaty. Cort miał skłonność do przesady, konfabulacji i autodestrukcji. Potrafił oczarować, ale i skompromitować. Gdy prasa odkryła, że jego tytuł książęcy to fikcja, wizerunek amanta zblakł.
„Harry Cort był jak postać z własnego filmu – przystojny, tajemniczy, nie do końca prawdziwy" – wspominał jeden z jego znajomych z Teatru Nowego w Warszawie.
Skandale i upadek
W połowie lat 30. Cort wyjechał do Paryża, gdzie próbował kontynuować karierę. Wkrótce jednak znalazł się w centrum skandalu – aresztowany za posiadanie kokainy i heroiny, trafił na łamy gazet nie jako artysta, lecz jako utracjusz. Choć uniknął więzienia, jego reputacja została zniszczona.
Po wybuchu wojny ślad po nim zaginął. Prawdopodobnie w 1940 roku opuścił Europę i dotarł do Stanów Zjednoczonych, gdzie zaczął życie od nowa. Zmienił nazwisko, zatrudnił się w drobnych rolach teatralnych i filmowych.